Dysleksja to bardzo poważny problem w dzisiejszej Polsce. Wiele dzieci zaczyna mieć problemy z tą niezwykłą dolegliwością. Poradnie pedagogiczno-psychologiczne są oblężone, prawa rodziców bowiem mówią o tym, ze w przypadku zdiagnozowania takich chorób dziecko ma prawo do leczenia. Przepisy szkolne dają także dzieciom fory, ale by błędy ortograficzne były akceptowane podczas pisania matury, czy innych ważnych prac, to dziecko musi mieć udokumentowane leczenie dysleksji.
Czym jest sama w sobie dysleksja? To problem z pisownia, dziecko nawet znając zasady ortografii popełnia błędy w wyniku tej dziwnej dolegliwości. Szacuje się, ze prawie 20% polskich dzieci ma problem z pisownią i choruje na ten rodzaj schodzenia intelektualnego.
Czy sama dysleksja rzeczywiście jest chorobą? Szkolni pedagodzy nie mają wątpliwości, że dzisiejsze dzieci nie różnią się pod tym względem od tych sprzed lat, tyle że teraz wszyscy znają prawa rodziców i starają się w tej kwestii wprowadzać wiele zamieszkania w życiu szkoły. Rodzice nie uczą dzieci pisać, a wykorzystują wady systemu edukacji i ciągają swoje pociechy po psychologach z myślą by załatwić im „glejt” upoważniający do robienia błędów w pisowni. Nie ma większego absurdu chyba w wychowaniu dzieci, niestety to proceder nagminny. Jak twierdzą psychologowie, wiele dzieci po prostu nie zna podstawowych zasad pisowni. Kiedy w poradni daje się rodzicom negatywną odpowiedź, to zaczynają się awantury. Dorośli nie przyjmują do wiadomości, że ich dzieci mają braki w nauczaniu, że nie znają ojczystej pisowni – żądają dokumentu stwierdzającego chorobę.
Prawa rodziców w tej materii są wyraźnie przekraczają i trącą wręcz obłudą oraz zakłamaniem.
– „Kładziemy duży nacisk na uczenie dzieci zasad poprawnej pisowni – mówi jedna ze szczecińskich nauczycielek języka polskiego. – Niestety żeby taka wiedza się w głowie dziecka utrwaliła, trzeba z dzieckiem nieustannie pracować. Niestety nie można w szkole poświecić całego semestru, bowiem musimy realizować też inne założenia programu nauczania. Tutaj pojawia się wielka rola rodziców w utrwalaniu wiedzy. Jeśli ktoś dobrze z dzieckiem pracuje, to nie ma ono żadnych problemów z pisownia. Ale prawa jest tutaj okrutna – rodzicom szkoda jest czasu, wola siedzieć przez telewizorem. I stad tak wielkie problemy z ortografią. Lepiej jest zaprowadzić dziecko raz w miesiącu do poradni, niż poświecić kilka wieczorów na naukę.”
Słowa nauczycielki szokują, ale ich dobitność świadczy o wielkim problemie wychowawczym. Prawa rodziców doskonale wszyscy znamy,a le niewielu z nas respektuje obowiązki. A jednym z nich jest na pewno pomoc w kształceniu. Gdyby wszak dzieci znały zasady pisowni, to skala problemu byłaby znacznie mniejsza. A przecież jeżyk polski ma piękną pisownię i wbrew opinii nie taką trudną. Żeby poznać podstawowe zasady (wykluczając wyjątki) wystarczy spędzić codziennie z dzieckiem kilka chwil zaledwie. Tylko że prawa rodziców o tym konkretnym przypadku nie mówią konkretnie.