Prawa rodziców Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, jaka ma obowiązywać od tego roku wzbudziła wiele kontrowersji. Organizacje zajmujące się ochroną rodziny uważają, że podkupuje ona fundament życie rodzinnego. Wielu Polaków uważa, że narusza ona prawa rodziców w wielu punktach,. Zapisy wręcz dają większe możliwości urzędnikom, pracownikom opieki socjalnej. Więcej do powiedzenia mają nawet sąsiedzi niż sami rodzice dziecka. Nie wykluczone, że fala krytyki przerodzi się w bardziej zdecydowane protesty.

Prawa rodziców są naruszane – uważają samo rodzice. Ich dzieci staną teraz pod murem i będzie im groził „odstrzał” - twierdzą. Jakie zapisy budzą najwięcej wątpliwości? Jeśli krzykniemy na dziecko, a nasz sąsiad to usłyszy i „uprzejmie” doniesie do pracownika socjalnego, że podnieśliśmy głos, to ten będzie mógł wystąpić do Sądu o odebranie nam opieki nad dzieckiem. Nie będzie żadnego wywiadu środowiskowego, bo Sąd taką decyzję będzie mógł podjąć zaocznie, toteż jako rodzice musimy być przygotowani na to, że pewnego dnia zapuka do nas kurator sądowy w asyście policji i odbiorą nam oni dziecko umieszczając je w domu dziecka. Jako rodzice będziemy musieli wtedy walczyć w Sądzie i udowadniać, że w naszym domu rodzinnym nie ma przemocy, że nikt nad dzieckiem się nie znęca ani fizycznie, ani psychicznie.

Inny zapis nowej ustawy, która zaakceptowali posłowie jest ten mówiący, iż dziecko także może się poskarżyć. I w tym wypadku nie będzie żadnego sprawdzania wiarygodności słów dziecka – po prostu z dnia na dzień zostanie nam ono odebrane. Jak twierdza pedagodzy, może się zdarzyć, że setki gimnazjalistów znajdujących się przecież w trudnym wieku dojrzewania będzie wymyślało historyjki, aby tylko uciec od rodziców, którzy dla przykładu zabronili iść na dyskotekę z koleżankami. Niestety nikt wywiadu środowiskowego nie będzie musiał robić i znając naszych urzędników – tak właśnie będzie.

Ustawa budzi bardzo wiele negatywnych emocji. Sami posłowie jednak nie przejmują się fala krytyki, ręce zacierają urzędnicy – będą mieli wszak większe prawa niż rodzice danych dzieci. Jak uważają socjolodzy, będzie dochodziło do wielu pomyłek i wbrew opinii posłów patologii nie będzie mniej. Wręcz przeciwnie, może to nasilić negatywny rozwój polskich rodzin.

Ustawę ingerującą w prawa rodziców miał zakwestionować Rzecznik Praw Obywatelskich, Janusz Kochanowski. Niestety nie zdążył, zginął w katastrofie lotniczej w Smoleński u boku prezydenta, Lecha Kaczyńskiego. Czy nowopowołany Rzecznik przyjrzy się problemowi tej ustawy. Nie wiadomo, wiele będzie zależało od tego, jaką opcję polityczną będzie on reprezentował. Nie jest wszak tajemnica, że ta ustawa to pomysł koalicji PO PSL. Tylko ze same prawa rodziców są tutaj mocno nadwątlone. Zapewne i naruszone konstytucyjnie. Wiele wskazuje na to, ze ustawa ta jest prawnym bublem.