Rodzice tak bardzo skupiają się na przepisach prawnych, że zaczynają wielu podstawowych zasad nie rozumieć. Z czego to wynika? Wielu socjologów uważa, ze to źle pojmowana demokracja. O co w tym wszystkim chodzi? Głównie o to, że znamy prawa rodziców, ale nie chcemy słuchać o rodzicielskich obowiązkach. To szokujące – zawsze zasłaniamy się tylko tymi paragrafami, które są nam wygodne. Kiedy jednak trzeba coś dziecku zapewnić w świetle prawa, to już jesteśmy mniej ochoczy do zapoznawania się z przepisami i ich przestrzeganiem.
– „Za czasów PRL-u nie mieliśmy wiele do gadania że tak powiem kolokwialnie – uśmiecha się Tomasz Parzy, toruński socjolog. – Wtedy wiedzieliśmy co mamy zrobić. Wtedy głównie musieliśmy znać obowiązki, bo tak na prawdę byliśmy bezradni wobec instrumentu prawa,m stad tez prawa rodziców mimo że znane, to jednak były mniej poważane. Dziś z kolei wszyscy sądzimy, ze skoro jest demokracja i jesteśmy wszyscy równi, to mamy wiele praw i wszyscy wkoło muszą je szanować i przestrzegać. Strasznie się stało, bo zapominamy, że prawa rodziców tak naprawdę opierają się na ich obowiązkach. Bo rodzic musi wypełnić wiele bardzo ważnych zadań.”
Jakie to zadania? Zapytaliśmy o to nauczycieli, bo tym najczęściej się obrywa od buńczucznych osób w imię prawa rodziców.
– „Przede wszystkim wszyscy muszą sobie uświadomić, że zmienił się w ostatnich latach model szkolnictwa – mówi Anna Dominczyk, nauczyciel toruńskiej podstawówki. – Kiedyś szkoła miała charakter edukacyjno-wychowawczy. Dziś niestety ustawowe obowiązki nauczycieli sprawiają, ze ten nie ma czasu na dodatkowe zajęcia z maluchami. Dziś w szkołach się przede wszystkim uczy, sprawa wychowania pozostaje już w gestii rodziców. Tak ważnego zadania ie można oddawać w ręce nauczycieli. To, jak będą prezentowały się nasze dzieci zależy wyłącznie od nas samych, nie od pedagogów. Oczywiście warto z nauczycielami się konsultować, bo dzieci inaczej zachowują się w szkole, a inaczej w domu rodzinnym.”
Prawa rodziców to także ich obowiązki. Tego nie można nigdy zapomnieć i następnym razem idąc do szkoły spójrzmy na problemy dziecka przez pryzmat naszego wychowania, a nie oczekiwać związanych z nauczaniem w szkole. Niestety nie naszego wychowania nic nie zastąpi. Musimy więc sprawić się jako rodzice i w myśl idei życia rodzinnego sami musimy się zająć swoimi pociechami, sami musimy im rysować granice pomiędzy dobrem i złem, sami musimy dzieci uświadamiać.
Prawa rodziców ie są wcale skomplikowane. Łatwo je sobie wszystkie przyswoić – nawet ta najbardziej absurdalne zapisy. Najważniejsze, by podchodzić do tego zagadnienia logicznie i z szacunkiem. Podchodzić spoglądając przy okazji na nasze obowiązki. Od nas samych zależy, jak będzie wyglądała nasza starość. Bo przecież jak dzieci wychowamy, takie będziemy mieli przyszłe pokolenia, czyli czasy,w których przyjdzie nam umierać.