Dzieci kosztują majątek – i bynajmniej nie chodzi tutaj o zakazany prawem handel dziećmi, ale o ich utrzymanie. Zanim się naradza trzeba już ponieść wiele różnorakich kosztów, regularne badania ginekologiczne prywatne (bo na NFZ nie ma co liczyć), kupno łóżeczka, wózka, etc. Samo wychowywanie także wiele kosztuje, od pierwszych dni narodzin często aż do czasu, kiedy nasze dziecko nie ukończy swojej edukacji i nie pójdzie do swojej pierwszej pracy, najczęściej ma to miejsce w wieku około 24 lat (w przypadku, gdy dziecko studiowało dziennie).
W tym miejscu musimy znać prawa rodziców wobec wielu instytucji i placówek państwowych. T bowiem może dać naszej kieszeni dość spore oszczędności. W przypadku komunikacji miejskiej najczęściej z dziećmi można jeździć bez żadnych biletów dla pociech. Warto więc zapoznać się regulaminami obowiązującymi w środkach transportu miejskiego w miejscowości, w której mieszkamy. Najczęściej do szóstego roku życia nasze pociechy mogą jeździć nieodpłatnie. Takie same bonifikaty czekają na rodziców w PKS-ie i liniach kolejowych. Tych zasad nie przestrzegają tylko prywatni przewoźnicy. Tam za to mamy do czynienia z nieco większym komfortem podczas podróży.
W wielu przypadkach wejdziemy także z dziećmi bez konieczności kupowania biletów do muzeów państwowych i innych tego typu placówek. Tutaj także warto poznać prawa rodziców, pamiętając, że są one równoznaczne z obowiązkami. W muzeum nie możemy pościć dzieci w samopas, jeśli bowiem cokolwiek zniszczą, to konsekwencje poniesiemy my – dorośli. A w muzeach zazwyczaj mamy do czynienie z bezcennymi eksponatami, lepiej więc być uważnym i mieć przysłowiowo oczy dookoła głowy.
To, co powyżej przedstawiliśmy jest tylko namiastką możliwości, jakimi dysponują rodzice. Znając prawa rodziców można zyskać wiele w szkołach, przedszkolach i innych placówkach oświatowych, można zyskać i w placówkach kulturalnych. Warto więc przy okazji „spotkań” z takimi miejscami czytać wszelkiego rodzaju regulaminy. Po pierwsze: warto to robić, bo to może przynieść nam wiele ciekawych korzyści; po drugie: będziemy także znali konsekwencje ewentualnych wybryków dzieci. Musimy mieć świadomość, że dzieci to żywioł i niekiedy trudno je wręcz okiełznać. Jeśli tego nie uczynimy, to możemy sobie napytać biedy, jak w przypadku wspomnianego przykładu z muzeum.
Musimy się też przygotować na to, że niekiedy będziemy musieli się o prawa rodziców wykłócać. Niestety nie każdy „kanar” będzie respektował nasze prawa i będzie nam usilnie wmawiał, że dziecko ma więcej lat, niż twierdzimy. Warto więc wozić jakiś dokument potwierdzający wiek dziecka. Także przy kasach wstępu do muzeum, itd., nie będziemy informowani o darmowym wstępie dla dzieci. Lepiej zapytać, lub nawet zażądać pokazania regulaminu. Powinien być on wyłożony przy wejściu do każdej placówki, ale... pamiętajmy, żyjemy w Polsce, czyli w kraju, w którym zasad się nie przestrzega. O prawa rodziców niestety wciąż trzeba walczyć.